sobota, 27 lipca 2013

Imagin o Harrym cz.1


Ten Imagin odpowiada o dziewczynie, która wyjechała do Wielkiej Brytanii, do chorej
na raka babci. I w parku zapoznaje Harrego :)

Zapraszam do czytania i dawania komentarzy!


Jak zwykle co roku wyjechałam do Wielkiej Brytanii do mojej chorej na raka babci.
Każde wakacje spędzałam w gronie wspaniałych przyjaciół. Jak zwykle samolot miałam
o 20:00, więc pośpiesznym krokiem z kilkoma walizkami udałam się w stronę lotniska.
Lot trwał ok. 2 godzin. O 22:12 byłam na lotnisku w Londynie. Zamówiłam taksówkę i
udałam się do domu babci, do miejscowości o nazwie Holmes Chapel. Dotarcie do domu
Babci trwało ok. 4 godzin. Nie mogłam się doczekać, chciałam jak najszybciej zobaczyć
moją babcie, uściskać ją i powiedzieć jej jak bardzo ją kocham. W końcu dojechałam.
Wysiadłam z taksówki i zapukałam do drzwi wejściowych. Babcia otworzyła drzwi. Na jej
twarzy było widać uśmiech oraz malutkie łzy w oczach na mój widok. Rzuciłam walizkę i 
uściskałam babcię. Na to ona:
-Dobrze Cię znowu widzieć!, bardzo stęskniłam się za tobą.
-Nie wyobrażasz sobie jak ja się ciesze!, 
-W związku z tym zapraszam Cię na ciastko i herbatę. Po tak długiej podróży na pewno jesteś
zmęczona. Proszę, wejdź do kuchni.
Wchodząc do kuchni poczułam zapach świeżo upieczonego sernika. 
- Proszę, częstuj się. Powiedziała Babcia
Z wielką chęcią skosztowałam wybornego ciasta. 
-Naprawdę pysze!
-Tak?, bardzo się cieszę, że Ci smakuje. Widzisz nie mam dla kogo gotować, więc chociaż
ty spróbuj. 
-Dziękuję. Jednak chciałabym iść już spać. Dobranoc, do jutra. Odrzekłam
-Tak, tak idź spać. Jutro czeka nas ciężki dzień! Dobranoc
Omijając próg kuchni weszłam. Weszłam na korytarz i wzięłam w podłogi moje walizki.
Następnie weszłam na schody, weszłam na korytarz. Odtworzyłam drzwi do mojego pokoju.
Walizki położyłam na bok i pośpiesznym krokiem udałam się w stronę łóżka. Usnęłam..
Obudziłam się o godzinie 9:05. Wstałam, pościeliłam łóżko. Następnie weszłam do łazienki
i przebrałam się w strój sportowy, ponieważ jak zwykle co rano biegałam do parku. Schodząc po schodach zauważyłam iż, nie wzięłam mp4, więc pobiegłam po nią do pokoju. Gdy już wyszłam z 
domu udałam się przed siebie, do pobliskiego parku.  Zazwyczaj biegałam ok. 40 minut. Ale pomyślałam, że najpierw usiądę na ławce, To był naprawdę upalny dzień, było 36 stopni. Siedząc i słuchają muzyki zauważyłam iż, koło mnie usiadł chłopak. Odwracając się, spojrzałam na niego. On uśmiechnął się i zapytał.
-Cześć, jak masz na imię?
-Hej, na imię mam Vanessa a ty?
-Harry. Odrzekł się z ogromnym uśmiechem
-Hmm często tu przychodzisz?
-Tak, zawsze.
-Hmm, nie jesteś Anglikiem?
-Wow, skąd zgałeś?
-To wszystko da się poznać w wymowie.
-No tak, przecież mogłam się domyślić.
-To nic złego. A więc wracając do tematu.. Co Cię tu sprowadza?
-Przyjechałam do Babci, która choruje na raka. W każde wakacje tu przyjeżdżam. Odparłam z wielkim spokojem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz