poniedziałek, 15 września 2014

Imagin o Zaynie cz. 1



Zaczynał się nowy rok szkolny. Tak naprawdę nie wiedziałem
w co się ubrać..jakie buty założyć. Pierwszy rok w nowej szkole.
Troszkę się bałem tego, kogo tam spotkam, czy zrobię dobre wrażenie
na kolegach i koleżankach. Przeprowadziłem się tu, do Stanford w Lipcu.
A dlaczego? dlaczego rezygnowałem z dobrej szkoły? Przyjaciół?
To oczywiste. Moi rodzice znaleźli lepszą pracę. W dodatku mam 
bliżej do mojej babci, która mieszka kilka ulic dalej ode mnie. Wraz z 
moją siostrą Waliyha, która ma 15 przyjechaliśmy tu dokładnie 14 lipca,
po to żeby obejrzeć nowy dom, zapoznać kogoś. Mam 17 lat, zapewne wiecie
do jakiej klasy teraz idę. Moi rodzice są bardzo wyrozumiali, ale nie zawsze
stają po mojej stronie. Tak więc dokończę. Był 2 września. Godzina 7. 
Wstałem, ubrałem się i zeszedłem na dół. Pierwsza lekcja zaczynała się o 
8 a autobus miał być o 7:40 także miałem sporo czasu żeby coś zjeść, napić się,
i się dokładnie przygotować. Nigdy nie byłem tak zestresowany nową szkołą.
Nikogo tam nie znałem. Muszę liczyć na siebie. To były słowa, które po cichu
wypowiedziałem tuż przed wyjściem. *godzina 7:38* wyszedłem z mieszkania
i poszedłem na przystanek, który znajduje się kilka kroków od mojego domu.
Zauważyłem chłopaka.. niski, ciemne włosy. Gdy usiadłem zauważyłem znajomą
mi twarz..ale nie mogłem sobie przypomnieć, skąd go znam. Po chwili usłyszałem:
-Cześć!
-Znamy się? *odpowiedziałem*
-Miesiąc temu wraz z moimi rodzicami byliśmy u Ciebie na grillu z okazji,
waszego wprowadzenia się tutaj.
-Aaa o tak! Kompletnie o tym zapomniałem! *wypowiedziałem te słowa z
odrobiną niepewności*
Właśnie podjechał autobus i wsiadłem do niego wraz z kolegą o imieniu Liam.
Dużo rozmawialiśmy w czasie jazdy. Gdy dojechaliśmy do szkoły wysiadłem 
trochę niepewny..
Była godzina 8:00, dzwonek zadzwonił i wszyscy pędzili to swoich klas.
W tym ogromnym tłoku i bezładzie pewnej dziewczynie wyleciały z teczki wszystkie
jej prace. Gdy to zauważyłem poszedłem do niej i spytałem się czy jej pomóc a ona
odpowiedziała:
-Jeśli mógłbyś..
*pomogłem jej pozbierać wszystkie prace*
-Jesteś tu nowy prawda?
-Aż tak się odróżniam? *wypowiedziałem z uśmiechem na ustach*
-Jestem w tej szkole już od 2 lat i mniej więcej kojarzę wszystkich.
-A jak masz na imię?
-Perrie a Ty?
-Zayn, bardzo mi miło.
-Mi również. Przepraszam, ale śpieszę się na lekcje. Mam, nadzieję, że później
się zobaczymy.
-Też mam taka nadzieję, do zobaczenia.
Ten dzień zaczął się nawet fajnie. Poznałem już 2 osoby. Jakiś sukces. Dobre i to.
*godzina 8:10* Trochę spóźniłem się na lekcję, ponieważ nie mogłem znaleźć klasy.
Ale tak! Udało się. Wchodząc do klasy zobaczyłem ją! Perrie. Blondynkę o średnim
wzroście z bardzo miłą twarzą i dużymi ustami. Przyznam. Bardzo mi się spodobała.
Od samego początku. Przywitałem się z klasą i usiadłem do ławki. 



niedziela, 14 września 2014

Hejka wszystkim!

Na początku przepraszam, że wracam po ponad roku.
Wiele osób do mnie pisało dlaczego odeszlam z bloga,
przestałam pisać. Poprostu zaczynał się nowy rok szkolny.
Nie miałam czasu i zapomniałam o tym, że ten blog JEST i
mogę go dalej pisać. Nie będę kończyć tego opowiadania o Harrym,
ponieważ chciałabym zacząc nowy, ze względu tego, iż nie pamiętam
na czym go skończyłam i jak on miał się zakończyć, (za co z góry przepraszam).
Nowe opowiadanie pojawi się niedługo. Trzymajcie się!


sobota, 10 sierpnia 2013

Imagin o Harrym cz.6



-Okej, już jestem. W łazience posprzątałam. To jak Harry idziemy?
-Idziemy, idziemy. To do zobaczenia!
-Do zobaczenie Harry. *powiedziała babcia*
-W domu będę za 3 godziny, dobrze?
-Dobrze, dobrze. Odpowiedziała babcia.
Ubrałam buty, i poszliśmy w stronę miasta. Była godzina 14:00.
-To gdzie najpierw idziemy? *złapał mnie za rękę*
-Najpierw może na lody? Dziś tak gorąco, że ledwo oddycham
-Okej
Doszliśmy do pięknego budynku.
-Tutaj są najlepsze lody w mieście. Wchodzimy?
-Tak, jasne. Odpowiedziałam
Weszliśmy do budynku, w którym było mnóstwo ludzi. Na szczęście nie  było dużej kolejki.
-Ja zawsze zamawiam waniliowego z posypką czekoladową. 2 razy?, czy chcesz innego?
-Skąd wiedziałeś, ja zawsze i wszędzie zamawiam ten smak?
-Przeczucie kochanie.
*Usiadłam przy stoliku a Harry poszedł zamówić lody*
-Mamy ogromne szczęście, że nie było dużej kolejki.
W ręku trzymał 2 pyszne lody.
-Proszę to dla ciebie.
-Dziękuję. Odparłam z uśmiechem na twarzy.
-Hmm, może pójdziemy nad rzeczkę do parku?
-Dobry pomysł.
Poszliśmy do parku i udaliśmy na ławkę, na której się poznaliśmy.
-Tak, to tu pamiętasz to miejsce?
-Tak jak bym mógł zapomnieć! Przecież tu się poznaliśmy.Odparł
-Ko by pomyślał..
Gdy skończyliśmy jeść lody, Harry zapytał:
-To jak kolacja u mnie o 19:00?
-Hmm, z chęcią. Tylko będę musiała się jakoś ładnie ubrać, umalować..
-Bez tych wszystkich dodatków jesteś piękna! *I pocałował mnie w usta*
-Nie przesadzaj. To jak idziemy na zakupy?
-Idziemy, idziemy.
-No to prowadź, mój Stylesie! *wziął mnie na barana, i poszliśmy w stronę miasta*..
Byłam wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na świecie!
-To może najpierw tutaj?
-Okej, wchodzimy.
Weszliśmy do pięknej galerii handlowej. Była ogromna.
-A co masz zamiar kupić? Zapytał
-Nie wiem, może jakieś spodenki. Troszkę się tu porozglądam. Po twojej minie widzę, że
chyba nie za bardzo lubisz chodzić po sklepach?
-Oj, siostra mnie często właśnie tymi zakupami męczy. Ale dla ciebie wszystko. Odrzekł z
uśmiechem na twarzy.
Złapaliśmy się za ręce. I pochodziliśmy po 13 sklepach. W końcu kupiłam wymarzone spodenki.
-To jak tochę nam to zeszło? Już 16
-Tak, no więc ja już idę do domu, przyszykować się.
-To o której mam po ciebie przyjść?
-Hmm, może o 18?
-Dobrze. To Cię teraz odprowadzę ok?
-Ok.
*Doszliśmy do domu*
-To do zobaczenia
-Do zobaczenia.
Spotkanie zakończyliśmy pocałunkiem..



czwartek, 8 sierpnia 2013

Imagin o Harrym cz.5



Obudziłam się o 10:00. 
*jak zwykle zapomniałam włączyć budzik*
Przebrałam się, poranna toaleta i do pracy. Babcia Zosia jeszcze spała, więc nie raczyłam się
jej obudzić. Poszłam do łazienki i wzięłam się za sprzątanie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi
nie przypominam sobie, żebym kogoś zaprasza, ale i tak byłam ciekawa kto to, więc podeszłam 
do drzwi. *otworzyłam*
Koło drzwi stał Harry.
-Cześć moja słodka-Powiedział
-Cześć mój słodki-Odrzekłam
-Zaprosisz mnie do środka czy będziemy tak stać?
-Jasne, wejdź
*Harry wszedł do domu*
Zamknęłam drzwi i zaprosiłam go do salonu.
-Przepraszam, ale niedawno wstałam, i zabrałam się przed chwilą za sprzątanie łazienki. 
Nagle z sypialni wyszła babcia.
-Dzień Dobry-Powiedział
-To może ja was przedstawię... To mój chłopak Harry, babciu
-No nareszcie mi go przedstawiłaś!-Odrzekła z uśmiechem.
-Harry, może herbatki? 
-Hmm, z chęcią.
-To ja pójdę dokończyć sprzątanie łazienki i pójdziemy na zakupy.
-Nie, proszę usiądź koło nas, porozmawiajmy, prawda?
-Prawda, prawda*Powiedziała babcia*
-No dobrze, ale tylko na parę minut.
Usiadłam na krześle i zaczęliśmy rozmowę.
-No więc gdzie mieszkasz Harry? Zapytała Babcia
-Za parkiem, mieszkam z ojcem siostrą i mamą. Odpowiedział
-A gdzie się poznaliście?
-W parku.
-Vanessa co rok przyjeżdżała do mnie, zawsze mi pomaga..
-Tak, oj Babciu to ty byś beze mnie zrobiła. *uśmiechnęłam się*
-Dobrze wy tu sobie jeszcze porozmawiajcie a ja idę posprzątać w tej łazience. Za kilka
minut przyjdę...
*minęło 10 minut*


wtorek, 30 lipca 2013

Imagin o Harrym cz.4




Całą resztę dnia spędziliśmy chodząc i rozmawiając po plaży. Te chwile były piękne. 
Nigdy nie zapomnę tego dnia. Uśmiech Harrego był bezcenny. Za każdym razem, gdy
przyjeżdżałam tu na wakacje nie wiedziałam, że mogę poznać miłość życia. Co prawda 
nie znaliśmy się zbyt długo, ale czułam się jak byśmy się całe życie znali. Harry był bardzo
romantyczny a przede wszystkim bardzo dużo powiadał mi o swojej rodzinie. 
-A może tak jutro przedstawiłbym Cię mojej siostrze ojcu i matce?-Z chęcią by Cię poznali
Powiedział.
-Ja również chętnie poznałabym twoich rodziców i siostrę, ale jutro mam bardzo dużo pracy.
Muszę dokończyć sprzątanie domu, zawieźć Babcię do ośrodka na badania i jeszcze wypielić
ogródek. 
-Hmm, to może tak wieczorem. Najpierw poszlibyśmy na romantyczną kolację a potem do 
moich rodziców, albo odwrotnie.
-Zobaczę jeszcze. Jakby co, to zadzwonię.Odpowiedziałam
Było przed godziną 18.:00. Piękne widoki tego miejsca zostały mi w pamięci. 
-Zrobiło się poźno, muszę już iść do domu.
-Dobrze, no więc Cię odprowadzę.
*Złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę miasta*
-Gdzie mieszkasz?
-Widzisz ten park gdzie się poznaliśmy?
-Tak
-No to 500 metrów od wejścia znajduje się dom mojej babci. 
-No to idziemy
*Doszliśmy do domu*
- Nie wiesz jak dużo dla mnie znaczysz, nie chcę abyś stąd wyjeżdżała. A tym bardziej na tak 
długo. 
-Ty również możesz do mnie przyjechać. W każdej chwili. 
-Kiedy wyjeżdżasz?
-Za 2 dni, niestety. Spojrzałam mu prosto w oczy, i po moich oczach spłynęło kilka łez.
-Szybko, może jutro o tym porozmawiamy? Czyli jutro o 19:00, pasuje?
-Okej, może być.
*I pocałował mnie mnie namiętnie w usta*
-To do zobaczenia. *Pomachał i wysłał całusa*
-Do zobaczenia.
Weszłam do domu. I od razu zaczęłam płakać, ponieważ nawet nie zdążyliśmy się sobą nacieszyć
a ja muszę już wyjechać. Ten czas tak szybko mija. Nawet nie zdążymy się sobą nacieszyć, a
nie wiem kiedy i czy w ogóle się jeszcze zobaczymy. 
-No nareszcie przyszłaś, gdzie byłaś. Przez okno widziałam przystojnego chłopaka. Uśmiechnęła
się babcia.
-Tak, wczoraj w parku poznałam chłopaka o imieniu Harry. 
-Podoba Ci się? Zapytała babcia
-Tak babciu..
-Słucham Cię?
-Bo ja chyba znalazłam miłość swojego życia.
-Tak?, to powinnaś się cieszyć. Przecież miłość to coś wspaniałego.
-Tak wiem, ale ja za 2 dni wyjeżdżam do Polski i nie wiem co mam zrobić. *Zaczęłam głośno
płakać*
*Z krzesła wstała babcia, przytuliła mnie i powiedziała*
-Nigdy o nim nie zapomnisz, a on o tobie. Nie możesz tu zostać?
-Nie mogę, bo tam mam swój dom, rodziców, przyjaciół. Przecież poszłam na 1 rok studiów.
Może ochłonę i pójdę spać. 
Przez kilka godzin porozmawiałam szczerze z Babcią, moja babcia jest wspaniała. Z każdym
problemem który mam zawsze mogę do niej przyjść..
-Dobranoc babciu, widzimy się jutro o 11:00
-Dobranoc Vanessa, dobranoc. Odpowiedziała
Zjadłam kolację, poszłam do łazienki , i usnęłam..

poniedziałek, 29 lipca 2013

Imagin o Harrym cz.3



-Czy to czasem nie tak szkoła? Zapytałam, przechodząc koło budynku
-Tak rzeczywiście
-No więc gdzie w końcu idziemy?
-Może poprostu się przejść. Nad strumyk? Zapytał
-Ah, tak, tak wiem gdzie. 
-No to idziemy. Odrzekł z uśmiechem na twarzy
Droga była bardzo długa. Ale widoki tego miejsca była nieziemskie. Myślałam na początku,
że chodzi mu o strumyk który znajduje się w parku, jednak on wolał dłuższe wycieczki. Od razu 
wyruszyliśmy w drogę. Po drodze w oddali było widać jezioro. W chwili mojego spojrzenia Harry
zapytał:
-A może po drodze nad jeziorko?
-Ale przecież nie mam na sobie stroju
-Eh, to nic. Zawsze może sobie pochodzić po plaży. Odrzekł
-Co racja, to racja
-To jak?, idziemy?
-Dobrze, możemy iść
Gdy doszliśmy nad jezioro, od razu weszliśmy na ogromny most. Chwilkę potem Harry zapytał:
-Vanessa?
-Tak?
-Umiesz pływać?
-Nawet nieźle a to?
-To się zaraz okaże
I wrzucił mnie do wody. Widać było, że się śmiał. Jednak ja pociągnęłam do za nogę. I obaj
wylądowaliśmy w wodzie. I w tym momencie stało się coś niesamowitego. Pocałowaliśmy się.
Pocałunek był krótki, ale namiętny. 
-Przepraszam, nie powinienem.
-To nie twoja wina. Odrzekłam
Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Gdy wyszliśmy z wody, Harry rzekł.
-Szczerze?
-Tak?
-Bardzo mi się podobasz, od pierwszego spotkania w parku, cały dzień o tobie myślałem.
-Również cały czas o tobie myślałam, ale zrozum. Ja mieszkam w Polsce, przyjeżdżam tu 
tylko w wakacje. Jak wyobrażasz sobie nasze spotkania? Zapytałam z gorzką miną.
-Przecież od czego są telefony? Zaraz mogę Ci podać
-No dobrze
*zaczął dyktować numer*
-Przestańmy na chwilę o tym myśleć. Cieszmy się tym co teraz się dzieje.
Złapał mnie za rękę i pocałował namiętnie w usta. 
-Tak masz rację. Wyszeptałam cicho
-Puścił moją rękę i pobiegł w stronę łąki. Zerwał bukiet pięknych kwiatów. 
-To dla ciebie, obyś nigdy o mnie nie zapomniała, jesteś moim pięknym kwiatem. Szepnął
słodko mi do ucha
-Naprawdę nie wiem co mam powiedzieć. Czuję się jak w niebie. Znamy się tylko kilka dni
a czuję się jak byśmy się znali całe życie. 
-Tak to fascynujące.
* Złapał mnie za rękę i poszliśmy przed siebie. *
To wszystko było takie romantyczne, czułam się jak w niebie. Żaden chłopak nigdy tak słodko
nie powiedział. Jednak jeszcze w tedy nie wiedziałam, że to początek czegoś niezwykłego..

niedziela, 28 lipca 2013

Imagin o Harrym cz. 2



-Dziwne, jakoś wcześniej Cię tu nie widywałem..
-Przeważnie cały dzień siedzę w domu.
-A to dlaczego?
-No wiesz, a tu sprzątam, a tu coś ugotuję. Jakoś szybko czas zawsze zleci.
-Też prawda.
-A ty często tu przychodzisz? Odparłam z uśmiechem na twarzy
-Rzadko, przeważnie tylko przechodzę tędy.
-Chyba nie jesteś miłośnikiem przyrody. Wybuchłam śmiechem, ale garstka radości z poznania
tak wspaniałej osoby była jeszcze większa
-Tak, wolę raczej imprezy.
-Przepraszam, ale muszę już iść. Wstałam i pobiegłam przed siebie
-Ej czekaj! kiedy się jeszcze spotkamy?
-Nie wiem. Ustałam i dziwnym wzrokiem spojrzałam na Harrego
-Jutro o 10:00?
-Okej, zobaczę.  Odparłam
I pobiegłam przed siebie. Z jednej strony Harry był bardzo przystojny i sexowny. Ale wiedziałam,
że raczej nic z tego nie będzie. Przez następne 10 minut jeszcze sobie troszkę pobiegałam, jednak
moja kondycja stała w miejscu. Przez długi czas nie miałam czasu na bieganie, czy spacery. Przez
szkołę oczywiście. Pierwszy rok studiów to coś czego nie zapomnę. A tym bardziej, że ostanie
Egzaminy wypadły nawet dobrze. Mniejsza z tym. Około godziny 10:46 wróciłam do domu. Przebrałam
się i jak zwykle zabrałam się do sprzątania. Najpierw posprzątałam salon a potem korytarz i łazienkę.
Babcia była w tym czasie u koleżanki, więc miałam chwilkę dla siebie. Przebrałam się i ruszyłam na miasto
ok. 14. Jak zwykle było bardzo gorąco, dech zapierał na widok pobliskiego parku. Tak, tak miejsca
gdzie poznałam Harrego. Co prawda nie znałam go zbyt dobrze, ale widziałam, że jest dobrym człowiekiem
jego uśmiech był powalający, a oczy, hmm co by tu opowiadać. Następnie poszłam w stronę rynku. I tam,
właśnie tam poraz drugi zauważyłam Harrego. Ale on pierwszy mnie zauważył, i z daleka było widać jak
mi macha. Moim zdaniem to miły gest z jego strony. No więc wracając do tematu. Harry podszedł do mnie
i powiedział.
-Cześć. Na zakupy jak widzę
-No oczywiście, że tak. Powiedziałam
-Może Ci w czymś pomóc?
-No i w tym tkwi problem. Nie mogę jabłek znaleźć.
-Hmm mówisz, choć za mną! Powiedział
No więc ja się uśmiechnęłam i poszłam za nim.
-Tu są wspaniałe jabłka
-Dziękuję za pomoc.
-Nie ma za co.
-Tak jest, gdyby nie ty to tego straganu bym cały dzień szukała.
Podeszłam do sprzedawcy i kupiłam kilo soczystych, różnorodnych jabłek.
-Proszę, weź jedno w zamian pomocy. Spojrzałam się na niego i z duży uśmiechem na twarzy, podniosłam
torebkę.
-Dzięki. A może tak przeszlibyśmy się kawałek?
-Chętnie.
-Opowiedz coś o sobie. Powiedział
-Mam 19 lat, mieszkam w Polsce i właśnie skończyłam pierwszy rok na studiach. Nie mam rodzeństwa
a mama i tata, również mieszkają w Polsce. Teraz ty coś o sobie opowiedz.
-Mam siostrę o imieniu Gemma. Mieszkam tu z rodzicami i chodziłem tu do szkoły. Odparł